Kogo Święta?

Mateusz Wichary

131Żyjemy w świecie zlaicyzowanym. Sfera publiczna ma być sferą pozareligijną. Religia ma być zamknięta w czterach ścianach kościoła. Pozbawiona jakiegokolwiek przełożenia na sprawy społeczne, nie może mieć zdania innego niż społeczeństwo w kwestiach etycznych. Np. w Szwecji nie można już nawet w kościołach głosić, że homoseksualizm jest grzechem. W skrócie, religia może być jedynie albo tajemniczymi rytuałami, albo w 100% sprywatyzowaną i zindywidualizowaną religijnością. Nie może jednak być objawieniem ani publicznym sposobem życia.

Pojawia się jednak problem ze Świętami, które z przyczyn ekonomicznych są elementem życia społęcznego. Pytanie brzmi: KTO ma prawo do Świąt, które stają się publiczne?

W praktyce dzieje się tak, iż prawo to przypisują sobie zlaicyzowane media. Dlatego w języku angielskim zamiast chrześcijańskiego określenia „Christmas” pojawia się neutralne swiatopoglądowo „Holiday season.” Oglądałem wczoraj program dla dzieci, w którym sympatyczny pluszak przekonywał maluchy, że jedni mają Mikołaja, drudzy święto Hanuka, jeszcze inni jakieś muzułmańskie święto, które niestety wypadło mi z pamięci, ale we wszystkich chodzi o jedno: o prezenty! Chodzi o was, drogie dzieci! (Od razu zapytałem 5 letniego syna, czy to prawda. Odpowiedział, że tylko w bajkach, bo przecież naprawdę najważniejszy jest Pan Jezus. Ufff!…)

Otóż, uważam, że to nieprawda. Jesli ktoś chce nawiązywać do chrześcijańskich świąt, musi to robic na chrześcijańskich warunkach. Innymi słowy, jeśli społeczeństwo CHCE Świąt, to jest to sprzedaż (umowa użyczenia) wiązana. Jeśli wypuszczacie nas z rezerwatu, to róbcie to konsekwentnie. Albo zróbcie sobie swoje święta, ale kiedy indziej.

Chodzi mi o to, że argument za laicyzowaniem świąt jest kiepski i nie powinniśmy na niego się zgadzać. Jeśli możemy, dowódźmy, że tak się po prostu nie da. Jesli laicyzm, to do bólu – zróbmy święta Prezentu albo Powszechej Dobroci albo Dobroci Wzajemnej, czy czegokolwiek równie durnowatego. I obdarowujmy się ile wlezie. Nie chcemy? Hm…

No więc, jeśli NIE CHCEMY obchodzić takich świąt, ale chcemy obchodzić święta Bożego Narodzenia – to…, cóż, OBCHÓDŹMY JE. Śpiewajmy tradycyjne kolędy. Czytajmy Biblię. Róbmy jasełka. Opowiadajmy biblijne historie; przedstawiajmy je na placach, w telewizji. Albo Dobroć Wzajemna albo Boże Narodzenie.

Nie pozwólmy sobie zabrać Świąt. Owa „magia” świąt jest przecież nasza: dotyczy złożonego w żłobie Syna Bożego; zadziwienia nad paradoksami, które w tym spotykamy. Aniołów przychodzących do niz nie znaczących pasterzy; przychodzących nie wiadomo skąd magów, których przyprowadza tajemnicza gwiada betlejemska. Nie trzeba być nawróconym, by ulec sile tego przesłania; bogactwu motywów, archetypów, wartości, inspiracji. To wszystko sprawia, że te Święta są ofensywnym oddziałem Królestwa Bożego zdobywającym świat. Świat nie tylko chrześcijański – wczoraj oglądałem reportaż z Singapuru, który prawie nie mając chrześcijan obchodzi nasze święta!

Nie oburzajmy się na komercjalizację, o ile nie dotyczy ona osób nawróconych. Fakt, to prezenty głównie do Świąt przyciągają. Ale nie tylko – jak wspomniałem, „magia” Świąt pochodzi z chrześcijaństwa i jakoś żadne inne święta, o rodowodzie z innej religii, nie zyskują takiej popularności. Dlatego Święta to nie tylko prezenty. Ciągną za sobą nasze kolędy, nasze tradycje. To nasza stopa w drzwiach niechrześcijańskich kultur; punkt odsniesienia, do którego można się odwołać.

Nie pozwólmy sobie zabrać Świąt. One są nasze. Ich siła tkwi w prawdzie o Bogu, który staje się człowiekiem. Wykorzystajmy to i nie wstydźmy się o tym mówić.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s